SAKRAMENT SPOWIEDZI – POJEDNANIA
Zastanówmy się, czym jest grzech. Jest on zawsze sprzeciwem wobec miłości Boga. Aby nie popełniać grzechów, każdy chrześcijanin powinien znać na pamięć dziesięć Bożych przykazań i pięć przykazań kościelnych.
Trzeba pamiętać, że można popełnić grzech w samym sercu, nawet bez żadnego uczynku. Np. Andrzej chciał kiedyś zbić swojego małego braciszka, bo zniszczył mu jego ulubiona zabawkę. Wprawdzie do bójki nie doszło, jednak An­drzej popełnił grzech, bo w jego sercu, za jego przyzwo­leniem zrodziło się złe pragnienie, które chciał zrealizo­wać.
Można również zgrzeszyć, myśląc źle o innych czy nawet przeklinając w myślach.
Grzech jest nie tylko wtedy, kiedy zrobimy coś złego, ale także, gdy zaniedbamy spełnienie jakiegoś dobrego uczynku. Grzech jest wtedy, gdy opowiadamy się po stronie szatana, to znaczy, kiedy robimy to, do czego on nas namawia.

Kiedy należy przystępować do sakramentu pojednania?

Należy do niej przystąpić wtedy, kiedy w sercu pojawił się grzech. Jeśli naprawdę na kimś mi zależy, przepraszam go jak najszybciej. Wiemy, że przez grzech ciężki tracimy łaskę uświęcającą.
Do spowiedzi powinno się przystępować nawet wtedy, kiedy na sumieniu nie ma grzechu ciężkiego, a tylko lekkie przewinienia. Taka okresowa „kontrola” swojego serca bardzo pomaga we wzrastaniu do świętości.

Czy spowiedź może być nieważna, czyli o warunkach sakramentu pojednania.

Jeśli przystępując do spowiedzi nie spełniamy pewnych warunków, to nawet sam papież nie będzie mógł odpuścić nam grzechów. Każdy biskup i każdy ksiądz może odpuszczać grzechy, ale żeby przy konfesjonale nastąpiło rzeczywiste pojednanie z Bogiem, kiedy przychodzimy się wyspowiadać, musimy także spełnić kilka warunków. Musi otworzyć szeroko swoje serce. Na czym polega to szerokie otwieranie serca przed Panem Bogiem:

Warunek pierwszy — rachunek sumienia

Każdy z nas musi oglądać swoje serce i pilnie uważać, czy nie pobrudziło się grzechem. Kiedy to robić? Bez przerwy. To znaczy, że każdy z nas powinien mieć włączone sumienie. Jeśli ktoś popełnia grzech, ono natychmiast włącza sygnał alarmowy — wyrzuty sumienia. One nas ostrzegają, że choruje nasze serce i trzeba je leczyć.
Kiedy powinniśmy robić rachunek sumienia?
Dobrze jest go czynić wieczorem każdego dnia. Wtedy przypominamy sobie cały dzień i zastanawiamy się, czy nie obraziliśmy Boga złą myślą, niedobrym uczynkiem lub może niespełnieniem jakieś dobra, które powinniśmy uczynić.
Porządny rachunek sumienia należy zrobić przed każdą spowiedzią.
Jeszcze w domu, czy już w kościele trzeba spokojnie zastanowić się, by w czasie wyznania grzechów powiedzieć wszystko, czym obraziliśmy Pana Jezusa.
W jaki sposób zrobić rachunek sumienia?
Na początku zawsze musimy poprosić Boga, żeby oświecił nas swoim światłem. Przy rachunku sumienia powinniśmy starać się dostrzec wszystkie grzechy. Pamiętając o tym, że nawet największy grzesznik nie przestaje być ukochanym dzieckiem Pana Boga.
Jak zrobić dobry rachunek sumienia?
Niekiedy w książeczkach do nabożeństwa są zestawy pytań, które mają pomóc każdemu z nas przejrzeć się jak w lustrze. Wtedy trzeba nad każdym z tych pytań solidnie się zastanowić, czy nie dotyczy ono właśnie mnie.
Można pomóc sobie w rachunku sumienia klękając przed krzyżem Pana Jezusa, każdy grzech zadaje ból samemu Jezusowi.
Kiedy robimy rachunek sumienia, musimy przypomnieć sobie, co nam mówili inni, czy mieli do nas jakieś zastrzeżenia.

Warunek drugi – żal za grzechy

Żal za grzechy jest wtedy, kiedy uznamy, że to, co zrobiliśmy, było niedobre. Ten żal to jednocześnie pragnienie zerwania z grzechem i zwrócenia się do Boga. Każdy przystępujący do sakramentu pojednania musi jasno uświadomić sobie, że jego grzechy są złe i że chce za nie przeprosić Pana Boga.
Żal za grzechy, który zrodzi się w naszym sercu, będzie więc zależał od tego, czy Bóg jest dla nas najlepszym przyjacielem czy może, niestety, kimś obcym. Jeżeli naprawdę kochamy Stwórcę, to bardzo będziemy przeżywać nawet mały grzech.

Warunek trzeci — postanowienie poprawy

Nie ma prawdziwego przeproszenia tam, gdzie nie ma postanowienia poprawy. Jeżeli rzeczywiście pragniemy się zbliżyć do Pana Boga, musimy podjąć decyzję, że więcej nie będziemy popełniać grzechu. Nasze postanowienie poprawy musi opierać się na zaufaniu do Boga, że On potrafi zmienić nasze serca. My ze swej strony powinniśmy jednak zrobić wszystko, na co nas stać.
Postanawiając poprawę powinniśmy określić z czego chcemy się poprawić. Dlatego dobrze jest postanowić na przykład: po tej spowiedzi szczególną uwagę zwrócę na odmawianie porannego pacierza.

Warunek czwarty — wyznanie grzechów, czyli spowiedź

Sama spowiedź, jest tylko jedną z części sakramentu pojednania. Dlaczego trzeba księdzu powiedzieć o swoich grzechach? Przecież kiedy przychodzili do Pana Jezusa grzesznicy, to On ich nie pytał, co złego zrobili. Syn Boży miał wgląd w serca ludzkie i od razu wiedział, co każdy ma na sumieniu. Takiego daru nie ma ksiądz i każdy, kto przychodzi do spowiedzi, sam musi wyznać swoje grzechy. Kiedy wyznajemy swoje winy, nie trzeba opowiadać księdzu całych historii, trzeba tylko jasno wyrazić to, co było przez nas zawinione. Wyznając grzechy, nigdy nie wolno oszukiwać w konfesjonale, zatajać jakiś grzechów. Księdza jest łatwo oszukać, ale przecież Pan Bóg i tak wie o wszystkim. Taka nieszczera spowiedź nie tylko nie zbliża nas do Pana Boga, ale jeszcze bardziej zamyka nas w niewoli grzechu.

Warunek piąty – zadośćuczynienie

Zadośćuczynienie to naprawienie szkód, które wyrządziliśmy naszymi grzechami. Możemy tego dokonać, zanim uklękniemy przy konfesjonale. Warto już wcześniej np. przeprosić babcię, posprzątać w swoim pokoju, o co już dawno prosiła mama. Ale zadośćuczynienie nie zwalnia nas z obowiązku wyznania tych grzechów. Każdy grzech obraża przecież Pana Boga i przede wszystkim Jego trzeba za wszelkie zło koniecznie przeprosić.
Zadośćuczynienie jest często sprawdzianem, czy w naszym sercu nastąpiło prawdziwe nawrócenie. Każdy kto chce przeprosić Pana Boga za grzechy, powinien naprawić skutki złych uczynków, które popełnił. Jeśli jest to niemożliwe, powinien zadośćuczynić w inny sposób – przez spełnienie dobrego uczynku.

Pan Jezus kocha cię bardzo! Może tego nie dostrzegasz i nie odczuwasz, ale On też nosi cię na rękach, czuwa przy tobie w nocy, chce cię rozweselić, kiedy jesteś smutny. I właśnie do takiego dobrego Pana Jezusa, twojego najlepszego przyjaciela idziesz do spowiedzi. Naprawdę, nie masz się czego bać!
Jeśli czasami ci się to zdarza, to może wtedy idź do spowiedzi i zacznij od tego: „Proszę księdza, przyszedłem tutaj, ale cały się trzęsę ze strachu. Niech mi ksiądz pomoże”. Spowiednik na pewno znajdzie wyjście z tej sytuacji.

Dostałeś rozgrzeszenie i słyszysz od kapłana: a teraz odmów taką a taką modlitwę. Odmawiając tę modlitwę próbujemy okazać, że odwracamy się definitywnie od tego, co zrobiliśmy. Pokuta jest czymś, co ma nam pomóc zmienić życie. Zadanej przez kapłana pokuty nie odmawiamy przy konfesjonale. Odchodzimy do ławki. Dziękujemy Panu Bogu za spowiedź i odpuszczenie grzechów i odmawiamy zadaną pokutę. Staramy się jej nie odkładać „na później”.

Warto pamiętać jeszcze i o tym, że najtrudniej jest przystąpić do spowiedzi wtedy, kiedy chodzi się do niej rzadko. Ktoś, kto spowiada się często, może odczuwać niekiedy pewną tremę, ale nie będzie miał z nią większych kłopotów.
Najtrudniejsza jest ta spowiedź, do której przystępujemy nieprzygotowani. To znaczy wtedy, kiedy z naszej winy czegoś brakuje w tym sakramencie pojednania. Albo nie było solidnego rachunku sumienia, albo nie ma postanowienia poprawy, albo — co nie daj Boże! — chcemy na spowiedzi coś zataić. Natomiast kiedy wszystko staramy się uczynić poprawnie, to spowiedź nie jest trudna. Jest piękna.